Gwiazda w moim obiektywie: Janusz Radek

Głos, który łamie ciszę. Spojrzenie, które zostaje.

Nie każdy artysta ma w sobie to, co Janusz Radek.
To coś nieuchwytnego – rodzaj napięcia między światłem a cieniem. Między kruchością a siłą.
Głos, który potrafi krzyczeć emocją i jednocześnie szeptać najprostsze prawdy tak, że robi się cicho nawet w sercu.

Z Januszem spotkaliśmy się na sesji, która nie miała być ani „wizerunkowa”, ani „pod promocję nowego projektu”.
To miała być sesja o człowieku.
O kimś, kto mówi światu coś ważnego… ale tym razem – chce być po prostu sobą.

🎭 Spotkanie z energią, która nie potrzebuje maski
Kiedy wszedł do studia, od razu poczułam obecność.
Nie na pokaz. Nie wymuszoną.
Prawdziwą.

Janusz nie gra.
On jest.
Tak, jak na scenie – intensywny, głęboki, czujący. Ale też… cichy, spokojny, skupiony.
I to właśnie to skupienie zrobiło na mnie największe wrażenie.

Zawsze myślałam, że sesja z artystą scenicznym będzie pełna ekspresji, dynamicznych póz, ruchów rąk i spojrzeń w stylu „tu jestem!”.
A tymczasem… było zupełnie odwrotnie.

Było milczenie.
Było czekanie.
Były pauzy dłuższe niż zwykle – takie, które wypełniały się czymś, czego nie da się nazwać.

📷 Światło padające na prawdę
Pracując z Januszem, miałam wrażenie, że każde ujęcie jest jak nutka w jego pieśni.
Nieprzypadkowe.
Niepodrobione.
On nie patrzył „do aparatu”.
On patrzył przez obiektyw. Jakby gdzieś dalej. Głębiej.
W jakąś historię, którą zna tylko on.

W tych momentach światło zachowywało się jak partner – ono jakby samo wiedziało, gdzie usiąść.
I usiadło – na jego dłoni, na linii żuchwy, na brwiach ściągniętych w zamyśleniu.
Złapałam kadry, które nie potrzebowały żadnych opisów.

✨ Mężczyzna, który się nie boi czułości
To, co mnie najbardziej poruszyło, to jego zgoda na emocje.
Bez dystansu, bez grania „silnego faceta”. Janusz wpuścił mnie w swój świat na tyle, na ile trzeba było, by zdjęcia opowiadały prawdę. Nie wszystko. Nie nachalnie. Ale wystarczająco, by pokazać człowieka, który nie musi niczego udowadniać.

Zapytałam go wtedy – trochę nieśmiało – czy to dla niego trudne: być po tej drugiej stronie.
Nie jako artysta, ale jako „on”.

Uśmiechnął się lekko i powiedział:

„Na scenie pokazuję emocje dla ludzi. Tutaj pokazuję je… dla siebie.”

Zamarłam.
Bo to właśnie było sednem tej sesji.

💬 To była sesja, która zostaje na długo
Nie była łatwa.
Nie była szybka.
Nie była „na potrzeby czegoś”.

Ale była prawdziwa.

A dla mnie, jako fotografki, to najpiękniejsze wyzwanie:
zobaczyć człowieka w momencie, w którym nie gra. Tylko jest.

📩 Jeśli czujesz, że jesteś gotowa (albo gotowy) na sesję, która nie tylko pokaże Cię z zewnątrz – ale pozwoli Ci spotkać się ze sobą od środka…
napisz do mnie.

Nie musisz być artystą, żeby być głęboki.
Nie musisz mieć sceny, żeby być widoczny.

Wystarczy, że jesteś sobą.
A ja zrobię wszystko, byś to zobaczył(-a) – naprawdę.

Z czułością i uważnością,
Monika – MK Photo Studio